Ciągle mało

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu».
I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.
Mk 8, 11-13

Czy naprawdę nie było żadnego znaku? Wystarczy spojrzeć na wcześniejsze akapity Ewangelii Marka – dwa rozmnożenia chleba, uzdrowienie głuchoniemego, tłumy dotykające frędzli płaszcza i odzyskujące zdrowie, uciszenie burzy…
A im ciągle mało. Tak jak i nam. Bo kto z nas nie powtarza co jakiś czas: Boże, daj mi jakiś znak. Twojej obecności, mocy, miłości. Zrób coś. Udowodnij, że Ty to Ty.
Bardzo łatwo, oczekując na rzeczy wielkie, przegapia się te małe, uważając je za „oczywistą oczywistość”. Wtedy łatwo zamienić pełną miłości prośbę w pretensjonalne roszczenie. Może się tak stać w każdej relacji – i z Bogiem i z drugim człowiekiem.
Bardzo łatwo my, stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, przedstawiając Mu nasze wizje siebie, sami próbujemy tworzyć Jego. Na obraz i podobieństwo oczywiście. Tylko – swoje. I nie podoba nam się, gdy On nie pasuje do naszych wyobrażeń. Gdy mówi i robi inaczej, niż byśmy chcieli. Albo gdy nie mówi nic.
Znaku nie będzie. Bo jest już ich wystarczająco dużo. Da się je zobaczyć za każdym razem, gdy pozwoli się Bogu być… Bogiem. Działającym w zwykłych sytuacjach, pośród zwykłych ludzi.  Zmieniającym ich codzienność nawet jednym swoim głębokim westchnieniem.

Małgorzata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s