Świętość nieoficjalna

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami».

(Mt 5, 1-12)


Mój ulubiony fragment Ewangelii.  Znany na pamięć. A jednak ciągle odkrywany na nowo.
Osiem błogosławieństw to zachęta Jezusa do dobrego, udanego życia, zakończonego przyjęciem do społeczności świętych i błogosławionych w niebie. Zbawionych. Szczęśliwych na wieki.
Do tej społeczności należą nie tylko ci, których za świętych oficjalnie uznał Kościół w procesach kanonizacyjnych czy beatyfikacyjnych. Najważniejsza jest świętość nieoficjalna, codzienna, dyskretna.
Spotykam wielu świętych ludzi, ciągle chodzących po ziemi. O nich także mówi Jezus w tym fragmencie.
To zupełnie różni ludzie. Żyjący w różnych warunkach. Ludzie, których znam – widuję w  domu, w pracy, na ulicy, na wakacjach, na rekolekcjach.
To moi bliscy, którzy nauczyli mnie i ciągle uczą jak być dobrym człowiekiem. To oddani swojej codziennej posłudze kapłani, którzy pozwalają mi głęboko przeżywać sakramenty pokuty i Eucharystii. To moi uczniowie, którzy pokazują mi sens wstawania codziennie rano i chodzenia do pracy. To moi sąsiedzi i parafianie, którzy z uśmiechem podają mi rękę na znak pokoju każdego dnia na Mszy Świętej.
To także te osoby, dzięki którym powstało Maluczko, w którym i ja mogę działać. To żona i mama, która przecież mogłaby zajmować się tylko własną rodziną, a jednak wymyśliła ten projekt.  Jak prawdziwe są słowa, że ręka, która wprawia w ruch kołyskę, porusza światem!  To ksiądz, niedawno świętujący ósmą rocznicę święceń – nawet to, co mogę poczytać o nim w sieci świadczy, że to chyba najbardziej zajęty i zaangażowany dla innych ksiądz, o jakim słyszano. A mimo to znalazł czas i na to, by poprzez Słowo – „poMaluczku” –  przybliżać nas do świętości.
To także osoby, których nigdy nie spotkałam osobiście. Może nigdy nie spotkam. Ale w jakiś sposób sprawiły, że znalazłam się bliżej Boga.
Wielu świętych i błogosławionych spotykasz na drogach swojego życia, nawet o tym nie wiedząc.

Małgorzata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s