Trzy pytania

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Posłuchajcie, co znaczy przypowieść o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.

Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».

(Mt 13, 18-23)


Ten fragment Ewangelii mógłby służyć za podstawę do codziennego rachunku sumienia. Jezus sam tłumaczy przypowieść i sam pokazuje mi trzy rzeczy, które robię nie tak.
Pierwsza: niezrozumienie.
No przecież słucham. Ale nie do końca wiem, o czym było… i dlaczego. A potem Pismo Święte zamienia się w mojej głowie w mieszankę cytatów na każdą okazję, dobrych do uzasadnienia najbardziej bzdurnych tez. Dlatego warto się z Pisma Świętego „dokształcać”. Być dociekliwym. Sprawdzać i pytać. Czytać nie tylko sam święty tekst, ale także komentarze, zwłaszcza historyczno-kulturowe, które pozwalają pełniej rozumieć.
Druga: niestałość.
To się zazwyczaj zdarza po rekolekcjach. Od dziś czytam Pismo Święte codziennie! I na początku idzie świetnie – a niedługo później zapominam, że w ogóle coś postanowiłam. Dlatego po pierwsze warto planować zaznajamianie się ze Słowem, a nie zostawiać tej kwestii swojej spontaniczności. Po drugie – wykonywać plan w małych krokach. Po trzecie – mieć w planie także czas podsumowania, „rozliczania się” z tego, czy mi się udało, czy nie. I pracować nad stałością.
Trzecia: nieprzydatność.
To wtedy, kiedy codzienne zmartwienia i poczucie, że pieniądze rozwiążą wszystkie problemy przysłaniają ten prosty fakt: Bóg może wszystko i posługuje się swoim Słowem, ale chce też, żebym Mu ufała. Żeby moje myślenie nie kończyło się na codzienności i marzeniach, ale właśnie na Nim. To też takie wychodzenie z egoizmu. Dopiero wtedy, kiedy moje sprawy staną się mniej ważne od Bożych spraw, zaczynam dawać owoce.
Czy przeczytałam? Czy zrozumiałam? Jakie dzisiaj przyniosłam owoce?
Trzy pytania – na koniec każdego dnia.

Marta

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s