To dopiero początek

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.
(Łk 10,17-24)

Kiedy posłani uczniowie wracają z radością – bo przez swoje ręce doświadczyli działania żywego Boga – także Jezus się raduje. Ta radość w Duchu Świętym sprawia, że zaczyna uwielbiać Ojca za to, co robi, jaki jest, jaki ma plan.
W tym jednym zdaniu na moment odsłania się skrawek tajemnicy naszego Boga: Boga, który jest jeden – ale w trzech Osobach.
Bóg Duch Święty, Miłość, która jest Osobą, sprawia, że Bóg Jezus, Syn Boży doświadcza głębokiej radości na widok tego, jak wspaniale działa Jego Ojciec – Bóg Ojciec.
Jeden Bóg – trzy Osoby. Każda z Nich jest jednym i tym samym Bogiem, a nie trzema różnymi bogami.
To nie do pojęcia – ale do przyjęcia.
Bo w tej boskiej niepojętej przestrzeni jest miejsce dla człowieka, to uczniowie w imię Jezusa działają zgodnie w wolą Ojca, w Duchu i to oni, ich działanie, ich posłuszeństwo są przyczyną radości Jezusa. Dlaczego?
Dlatego, że posłuszeństwo Ojcu, działanie zgodnie z Jego wolą kończy się tylko w jeden, najpiękniejszy sposób: najgłębszą relacją z Nim, byciem najbliżej, jak się da.
To tak, jak zakochani albo przyjaciele: chcą ze sobą być blisko, w jednej przestrzeni, cieszyć się swoją obecnością: nie trzeba im nie wiadomo czego. Mogą milczeć albo rozmawiać – i po prostu cieszyć się z siebie nawzajem. Być.
I w (prawie*) takiej bliskości, miłości i przyjaźni jest ze sobą Bóg w Trójcy.
I w takiej bliskości, miłości i przyjaźni będziemy z Nim – w niebie. Jak przyjaciele siedzący razem przy stole.
I jeśli kojarzysz taki stan, w którym chce się tylko śmiać i śpiewać i właściwie już nic więcej, bo jest po prostu dobrze; jeśli zdarzyło Ci się w życiu doświadczyć takiej przepełniającej serce radości z Bożego dzieła, które spełnia się na Twoich oczach – dzieła małego albo dużego, zwykłego czułego drobiazgu czy cudu z rozmachem – to ta radość to dopiero początek, mała zapowiedź tego, co będzie się działo w niebie.
*Prawie – bo powiedzmy sobie szczerze, wszystkie metafory próbujące wyjaśnić tajemnicę Trójcy są baaaaardzo niedoskonałe.
/Marta/
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s