Nim nadejdzie czas

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.
(Mt 21,33-43)

Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.
Z jednej strony, gdy czytam to zdanie, mam w głowie myśl: to o mnie! To ja jestem z narodu, który dostał królestwo, bo odrzucił je Izrael. To ja wydam owoce!
A z drugiej strony…
Czy ja nie postępuję tak samo, jak Izrael?
Czy nie grzeszę tak, jak oni?
Czy nie odrzucam tych, których Bóg posyła dla mojego nawrócenia, czy nie lekceważę Jezusa, czy nie odrzucam Go, wybierając grzech?
Czy to zdanie nie jest o mnie – ale w jego pierwszej części?
A przecież wcale nie chcę, żeby królestwo było mi zabrane! Chcę je odziedziczyć, chcę być w niebie!
I ono jest dla mnie przygotowane. I dla ciebie.
Do nas należy decyzja, do nas należy wybór i życie konsekwencjami tego wyboru.
Bo samo powiedzenie: chcę być w niebie! – nie wystarczy.
Tu trzeba łaski wytrwania w uprawianiu winnicy, w dbaniu o nią, w przynoszeniu plonu. Na czas.
Nie ma na co czekać.
Październik jest, różańcowy miesiąc, wystarczy spojrzeć, co działo się wczoraj.
Czas cudów.
Nic, tylko się… nawracać.
Zanim nadejdzie czas zbiorów.
/Marta/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s