Ty się dostosuj

Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem.
Na to rzekł Pan do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste».
(Łk 11, 37-41)

Faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie.
Do siebie, nie znaczy tylko – do domu. Bo „zaprosił” Go w swoje zasady, zwyczaje, nawyki. I już na samym początku spotkania okazało się, że Jezus nie mieści się w wyznaczonym schemacie. Bo co innego jest dla Niego ważne. Bo myśli i postępuje inaczej, niż gospodarz.
Można zapraszać Jezusa do siebie tak, jak faryzeusz: To jest mój dom, Panie Jezu. Tu wszystko jest piękne, dobre i zgodne z przykazaniami.  Jestem porządnym katolikiem: rano i wieczorem mówię pacierz, w piątki poszczę, a w niedzielę zawsze jestem w kościele. Na pewno Ci się u mnie spodoba. Tylko pamiętaj – dostosuj się do moich zasad i warunków.
Mogę być tak skupiona na „byciu porządnym katolikiem”, że nawet Jezus, patrzący bardziej na serce niż na ręce, nie będzie pasował do mojego pobożnego świata.
A przecież zbawia nas On sam, a nie nasz własnoręcznie wypracowany, chrześcijański ideał.

/Małgorzata/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s