Nie bądź obłudny

Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
(Łk 12,1-7)

Dzisiejsze czasy są w pewnym sensie czasami mody. Modny jest ubiór i modny jest make-up. Dla jednych modny jest feminizm i filozofia gender – dla innych modny jest Jezus Chrystus.
No właśnie.
Czy Chrystus nie jest dla Ciebie jedynie modą?
Czy gdy idziesz do Kościoła, przepychasz się do przodu, żeby być bliżej księdza – bo jest fajny? Czy gdy go zabraknie, znowu stoisz gdzieś z tyłu – albo nie wchodzisz w ogóle? Może siedzisz w pierwszej ławce, a gdy ktoś zasłabnie, nawet nie zaoferujesz pomocy, tylko patrzysz i myślisz: niech ktoś inny to zrobi?
Dzisiaj Jezus pragnie Ci powiedzieć jedno: nie bądź obłudny.

Nie bądź obłudny. Ja i tak znam twoje serce.  Nie ukryjesz go przede Mną. Możesz chować się po kątach, aby nikt cię nie widział. Może w oczach innych będziesz uchodził za chodzący ideał. Ale kiedy przyjdę ponownie – i tak się nie ukryjesz. Będziesz musiał stanąć w prawdzie przed sobą, przed innymi i przede Mną.

Gdy będziesz trwał w swoim zakłamaniu – może nadejść dzień, w którym stracisz nie tylko swe ciało, ale i duszę. Dzisiejszy świat nie jest w stanie nic ci zrobić. Może jedynie odrzucić ze swego towarzystwa.
Bóg za to może wszystko – ale nie wszystkiego chce: i nie chce nas zmuszać do życia w Prawdzie, którą sam jest. Kiedy Go dobrowolnie odrzucasz, odrzucasz Prawdę i sam siebie skazujesz na wieczne potępienie.

I nawet wtedy, mimo wszystko, On się troszczy się o ciebie.  Gdyby było inaczej – po co liczyłby twoje włosy na głowie? Gdyby chciał twojej śmierci, po co ostrzegałby cię przed obłudą? No po co?

On po prostu cię kocha. Chce twego szczęścia.
Dlatego cię ostrzega.
[gościnnie: Małgorzata Wirkowska]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s