Przede wszystkim miłość

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?
On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
(Mt 22,34-40)

Taka sytuacja: siedzę sobie w jednej z zakopiańskich kawiarni na Krupówkach, niedługo zacznę wykłady, a że za oknem ziąb, dobra kawa daje tyle samo ciepła i satysfakcji, co zimowe wejście na Kasprowy Wierch: jest radość, człowiek zapomina na chwilę o wszystkim i napawa się tylko widokiem; jakby świat się zatrzymał…
Tymczasem za oknem tłumnie, w kawiarni gwarno: sporo ludzi – młodych, starszych. Szczególną moją uwagę przykuwają pary. Idą pod rękę, obejmują się, trzymają mocno za ręce, chłopak przystanie i skradnie całusa zziębniętej dziewczynie. Małe dzieci biegną za rodzicami…To cudowne i to wszystko musi oznaczać miłość.

Ale miłość nie tylko w znaczeniu jakiegoś uczucia, chwilowego uniesienia, bo to przede wszystkim to jakiś taki „stan”. Stan pewności, że blisko jest ktoś, kto kocha.
Bo „takie jest prawo miłości”! Ono wymaga przede wszystkim relacji.

I to właśnie prawo miłości w dzisiejszej Ewangelii Jezus – wystawiony na próbę – stawia swoim słuchaczom jako największe i pierwsze przykazanie.
Nie to po, by – nie daj Boże – znosić jakiekolwiek ludzkie prawa, choćby i te, których pieczołowicie przestrzegali Żydzi.
Po to, by im uświadomić, że początkiem wszystkiego musi być miłość.

Czemu zaraz musi?
Musi, bo na szczęście to nie my „wymyśliliśmy” miłość, tylko dał ją nam Bóg, który sam jest Miłością, i tej miłości pragnie nas nauczyć. A kiedy już jej posmakujemy, nie będziemy chcieli przestać.

Pośród różnych, zwykle „bystrych” i „oczywistych” odpowiedzi Jezusa ta wydaje się być stanowcza, bez ceregieli. Może dlatego, byśmy jak najszybciej sobie uświadomili, że wszystko to, co robimy, za czym gonimy, co spędza sen z naszych powiek musi mieć przynajmniej posmak miłości, aby życie smakowało naprawdę.
Może dlatego, byśmy zrozumieli, że ta nasza relacja i z Bogiem i z ludźmi nie może być interesowna, pusta, nudna, ale musi być nacechowana jakąś „nadprzyrodzonością”, czyli tęsknotą za tym, by tę miłość poczuć i ją ponieść.

Wreszcie może i po to, byśmy zrozumieli, że w życiu przede wszystkim chodzi o miłość.

[Gościnnie – ks Mariusz Wilk]
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s