Natychmiast

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?
Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.
(Łk 14,1-6)

„Lecz oni milczeli”.
Chyba najsmutniejsze zdanie w tej Ewangelii.

Milczeli, bo nie potrafili wybrać: przyznać rację miłości – czy uparcie trwać przy swoim pomyśle. Śledzili Jezusa, bo chcieli znaleźć coś, co robi źle; chcieli mieć powód, żeby wyrzucić Go z życia. Swojego. Wszystkich.

To taka walka, która rozgrywa się we mnie codziennie.
Moje plany. Moje pomysły. Moje pragnienia.
I to, co naprawdę jest do zrobienia, pilnie, tutaj, na już.

Porządek moich planów i zamierzeń – i porządek miłości, dostrzeganie pilnej potrzeby, najważniejsze ze wszystkich.
Bo czasem, kiedy Jezus pokazuje mi, co jest do zrobienia tu i na już, dla czyjegoś dobra, z miłości, a ja uważam inaczej – unikam tematu. Zajmuję się jakimś zamiennikiem.

Nie zrobię tak, jak chciałam, ale tak, jak Ty uważasz, Panie Jezu, też nie zrobię.
Będę milczeć.
Mam zasady i nie będę ich łamać, wiesz. Jakoś inaczej to musimy ogarnąć. Nie w szabat. Może jutro.

I jeszcze drugie zdanie, które mocno mnie porusza.
„Jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”.

Tak widzi mnie Jezus.
Jestem pod Jego opieką, cały czas.
On wie, kiedy potrzebuję Jego pomocy natychmiast. I natychmiast mi jej udziela. Niezależnie od okoliczności: szabat czy nie.
Robi to, bo mnie kocha. Po prostu.

I chce, żebym dla innych umiała być tak, jak On: żebym z miłości potrafiła zostawić na chwilę swoje zasady i postanowienia, choćby były najlepsze. I pomóc – czynem albo tylko samym słowem – temu, kto jest obok mnie i kto mojej pomocy bardzo potrzebuje, tutaj i teraz.
Natychmiast.

/Marta/
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s