Zostaw wszystko i bądź

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe.
Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.
(Łk 14,15-24)

Wstyd to pisać, ale… dobrze znam takie sytuacje.
Ktoś zaprasza mnie do siebie – na kawę i świeżo upieczone ciasto. Bo niedawno miał imieniny. Albo tak po prostu, bez okazji.
Bywa, że trudno nam znaleźć dogodny termin. Dziś nie mogę, bo długo pracuję. Jutro też nie, bo wyjeżdżam. Mam robotę wieczorem na parafii. Mam rekolekcje, dni skupienia, albo dwie noce nieprzespane i muszę się wcześniej położyć. Odezwę się za trzy dni.
Za trzy dni zapominam się odezwać. Głupio mi. Tłumaczę się: tyle miałam na głowie, wiesz jak jest.
Albo się umawiam i potem odwołuję. Kiedy jest mi naprawdę wstyd, to zamiast dzwonić – piszę smsa. Jakoś lżej, kiedy nie słyszy się rozczarowania w głosie po drugiej stronie słuchawki. Powód odwołania przecież ważny – jestem usprawiedliwiona.
Albo się umawiam i idę. Ale między jednym a drugim obowiązkiem. I kawę wypijam tak szybko, że z pustej filiżanki jeszcze leci para. A ja mówię, że bardzo przepraszam, ale muszę się zbierać.
Ważna jest praca, obowiązki, posługi. Wiele z tych rzeczy robimy przecież dla innych, a nie dla siebie.

Każdego dnia się uczę, że nie wystarczy pracować dla innych. Trzeba umieć z nimi być.
Tak samo jest z Bogiem.
Nie wystarczy pracować dla Boga. Działać. Ewangelizować. Pisać dobre komentarze na Maluczko.

Czasem trzeba to wszystko zostawić. I po prostu z Nim pobyć.
/Małgorzata/
Photo by Emmanuel Maceda on Unsplash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s