Czy masz tyle wiary?

Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony!
Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
(Mk 1,40-45)

Pozornie nic takiego.
Do Jezusa przychodzi chory, prosi o uzdrowienie, Jezus go uzdrawia i już. Plus ten kłopot, kiedy się facet rozgadał, choć miał milczeć.

Tylko, że to było uzdrowienie z trądu. A ostatnie uzdrowienie z trądu dokonało się jakieś osiemset lat wcześniej, kiedy prorok Elizeusz na Boże polecenie uzdrowił syryjskiego dowódcę Naamana. I potem już nie… Więc w świadomości Izraelitów trąd jest chorobą nieuleczalną, na którą nie ma lekarstwa i z której ewentualne oczyszczenie jest zarezerwowane ściśle dla Pana Boga.
I dla… Mesjasza.

Ten trędowaty przychodzi do Jezusa, który w ostatnim czasie naucza w synagogach, uzdrawia chorych i z mocą wyrzuca złe duchy. Przychodzi prosić go o uzdrowienie z trądu! To tak, jakby powiedział: wierzę, że naprawdę jesteś Mesjaszem, na którego czekamy.

Jezus surowo mu przykazuje, żeby nikomu nie mówił – tak samo, jak surowo nakazał milczeć złemu duchowi, który kilkanaście wersetów wcześniej woła „Wiem, kim jesteś, Święty Boży!”. I wysyła go do kapłana, „na świadectwo dla nich”.

Jakie świadectwo? Że jest Mesjaszem. Bo kapłani po tym cudzie uzdrowienia z trądu powinni wiedzieć o tym najlepiej, bo oni właśnie od tego są, żeby rozeznawać znaki i rozpoznać, kiedy przyjdzie Mesjasz. Oczyszczenie z trądu ma zadziałać jak mesjańska wizytówka Jezusa. Po ludzku wcale mnie nie dziwi, że ten uzdrowiony opowiadał wszystkim, choć miał milczeć…

Ta Ewangelia stawia przed Tobą takie pytania.
Czy potrafisz przyjść do Jezusa i poprosić Go, żeby zmienił Twoją sytuację, choć wszyscy Ci mówią, że nie ma już dla Ciebie nadziei, że nic takiego nie zdarzyło się od wieków i po ludzku jest kompletnie niemożliwe – i w dodatku mają rację?
Czy masz tyle pokory, żeby o to prosić?
Czy masz tyle wiary?

Będę dziś prosić o taką wiarę dla Ciebie.

/Marta/

 

3 uwagi do wpisu “Czy masz tyle wiary?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s