Pismo Święte to żywa Osoba

O Biblii, która jest językiem Boga, Słowie, które nas konfrontuje z różnymi sprawami z naszego życia i o tym, czy można czytać Pismo tak, tak jak czasem dzieci jedzą sernik – z ks. Mirosławem Toszą rozmawia Justyna Kaczmarczyk.

Czytałabym Pismo Święte, może nawet codziennie, ale nie wiem, jak się za to zabrać.

Zacznij czytać.

Ale niewiele rozumiem.

Bo to trochę jak uczenie się języka obcego. Przecież Biblia to język Boga. Najpierw pojedyncze słówka, potem frazy, ale z czasem, jak będziemy wytrwali, to Słowo będzie nas ogarniać. Metoda nie jest najistotniejsza, tylko przebywanie ze Słowem. O. Augustyn Pelanowski ładnie powiedział, że Pismo Święte to nie jest zwykłe słowo, ale Osoba. Osoba żywa, Która chce z nami przebywać. Takie myślenie może nam pomóc.

To bardzo ważne, żeby modlić się Słowem, ale istotne jest również to, że to nie tylko my próbujemy coś wyczytać z Biblii, ale też Pan Bóg chce coś nam powiedzieć. On jest stroną aktywną w czytaniu Pisma Świętego, ale trzeba Mu dać szansę. Nawet jak nie rozumiemy, czytać.

Od czego zacząć?

Lepiej nie od najtrudniejszych, historycznych ksiąg. Zachęcam chrześcijan, żeby rozpoczęli od Ewangelii św. Łukasza, bo to piękna Ewangelia o Bożym Miłosierdziu, i Dziejów Apostolskich, czyli opowieści o tym, jak Dobra Nowina działa w świecie.

Ksiądz jak czyta? Bo czy czyta, to nawet nie pytam – duchowny chyba nie ma innego wyjścia.

 

Myślę, że to nie takie oczywiste i księdza też warto zapytać. Ja się staram czytać regularnie i najbardziej lubię w rytmie czytań mszalnych. To ciekawe, co mówi Bóg do Kościoła danego dnia. Poza tym to samo Słowo czyta wtedy papież Franciszek i często się do niego odnosi.

ks-Miroslaw-Tosza

Jak to się dzieje, że przy księdzu za Pismo Święte chwytają ludzie, po których trudno było się tego spodziewać? 

To nie jest tak, że od razu biorą Biblię i się w niej zaczytują. Jedni to robią chętniej, inni mniej. Są tacy, którzy dzielą się Słowem i tacy, którym trudno cokolwiek z siebie wydusić. Najciekawiej jest, kiedy Ewangelia wchodzi nam w życie.

Proszę w takim razie o anegdotkę.

Pamiętam, jak w 2014 roku byliśmy na pieszej pielgrzymce do Rzymu, szliśmy w jedenaście osób szlakiem św. Franciszka. Pewnego dnia na porannej mszy świętej było czytanie o tym, jak Pan Jezus powołał apostołów. I rozmawialiśmy potem o tym, że ci apostołowie byli różni, że Jezus taki skład wybrał, a mógł lepszych, ale powołał takich, jakich chciał, że wśród apostołów też były napięcia. Raz nocowaliśmy w Greccio w miejscu, gdzie było sześć łóżek, a nas jedenaścioro. Pielgrzymowały wśród nas dwie kobiety, więc jako dżentelmeni daliśmy im pierwszeństwo, a nam zostały cztery łóżka na dziewięciu facetów. Kto na nich powinien leżeć? Skończyło się na kłótni, komu się to łóżko bardziej należy. Ten nasz spór nałożył się na Ewangelię o tym, jak uczniowie pokłócili się ze sobą, który jest ważniejszy. Nie wiemy, co wywołało kłótnię między nimi, u nas poszło o to, kto ma większy tytuł do tego, by nie spać na podłodze. To było doskonałe – zobaczyć, że Ewangelia to nie są jakieś tam opowieści z przeszłości, ale to się też dzieje w naszej drodze. Ewangelia nie podchodzi bokiem do życia, tylko się z nim splata.

Wyobrażam sobie, że czasem to dosyć trudne sploty.

Bywają i takie. Jak u Janusza.

Co się stało?

Siedzieliśmy kiedyś przy stole z mieszkańcami „Betlejem” i czytaliśmy fragment: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”. Był wtedy u nas taki Janusz, już nieżyjący, który ponad dwadzieścia lat siedział w więzieniu. Trafił tam za morderstwo jako osiemnastolatek i w zasadzie całe dorosłe życie spędził za kratkami. To więzienie uczyło go patrzenia na świat. Każdy z nas wypowiadał się krótko, jak rozumie ten fragment. Padały zdania, że to trudne, że to nas boli, denerwuje, że chodzi za nami. A Janusz słucha i na koniec mówi, że on wszystkim swoim nieprzyjaciołom przebacza.

Nieźle was zbił z tropu.

I zaraz dodał: „jeśli są dwa metry pod ziemią”. Później powiedział, że my wszyscy jesteśmy idiotami, a on – tu w delikatnym przekładzie z januszowego na takie, które można opublikować – nie może wyjść ze zdziwienia, jak można takie głupoty opowiadać. Gdyby on się tym kierował w więzieniu, to by już nie żył. Kiedy nasze spotkanie się skończyło, poszedłem do swojego pokoju na górze. Na półpiętrze spotkałem Janusza. Stał tam z nożem sprężynowym w ręce. Zapytałem, czy idzie obierać ziemniaki. A on do mnie, wręczając mi ten nóż: „niech go ksiądz komuś podaruje albo wyrzuci, bo nie chcę nikomu zrobić krzywdy”. To było świetne, bo dla niego miłość do nieprzyjaciół była wtedy abstrakcją. Słuchał i kompletnie nie mógł tego zrozumieć. Był przy tym bardzo szczery, nie ubierał żadnej pobożnej maski. On się oburzał na to Słowo, ale zrobił to, co był w stanie – nie potrafię przebaczać nieprzyjaciołom, ale przynajmniej nie chcę krzywdzić.

Był niesamowicie szczery wobec Słowa. A to ważne, żeby nie udawać. Bo Słowo nas konfrontuje z różnymi rzeczami. Można czytać Pismo tak jak czasem dzieci jedzą sernik.

Wydłubać słodkie rodzynki.

– Tak, można brać tylko zgrabne, okrągłe zdania, które są piękne, ale nas nie motywują do zmiany. Słowo przecież bywa bulwersujące! Dla nas jest często takie już osłuchane, wygładzone, ale przecież wiele prawd może być dla nas dziwnych, zaskakujących, niezrozumiałych. Jeśli jest w Słowie coś, co nas niepokoi, zbija z tropu, wydaje się dziwne – ważne, żeby tego nie odrzucać. Bo często to jest właśnie dla nas.

Rozmawiała Justyna Kaczmarczyk

27746213_1787907564587016_569397578_o
Fot. Sławomir Kowalczyk

Ks. Mirosław Tosza – duchowny katolicki, założył i prowadzi Wspólnotę „Betlejem” w Jaworznie, w domu której swoje miejsce znajdują bezdomni, ubodzy i poturbowani przez życie; w 2017 roku został laureatem nagrody im. Ks. Józefa Tischnera za działalność na rzecz ubogich i odrzuconych.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pismo Święte to żywa Osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s