Posłuszeństwo

Gdy Jezus Zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: «Panie, któż jest ten, który Cię zdradzi?»
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?» Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!» Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał aż przyjdę, to cóż tobie do tego?» Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe. Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie by trzeba napisać.

Przyjrzyjmy się dobrze tej scenie, bo jest – jak zawsze u Jana – napakowana treścią po brzegi.

Po pierwsze – to jest koniec Ewangelii Jana. Ostatnie zdania. Puenta od autora. To też ciąg dalszy wczorajszego fragmentu, w którym Jezus mówi do Piotra: „Pójdź za Mną!”

I co się nam tutaj dzieje?
Piotr idzie za Jezusem – ale za sobą widzi idącego Jana. A Jan opisuje się bardzo konkretnie: uczeń, którego Jezus miłował, który spoczywał na Jego piersi podczas Ostatniej Wieczerzy, na sercu, najbliżej.
Więcej: opisuje siebie jako tego, który pytał Jezusa (na polecenie Piotra), kto Go zdradzi.
Trochę, jakby Jan chciał podbić temat… swojej wierności i bliskości z Jezusem. W opozycji do Piotra, który przecież się Jezusa zaparł.

Piotr, który przed chwilą usłyszał zapowiedź swojej śmierci, pyta Jezusa: a co będzie z Janem? Na co Jezus go zbywa: nie twoja sprawa, Piotrze. Ty pójdź za mną, nie oglądaj się na innych.

Bo macie inne zadania.
Bo nie ma być między wami rywalizacji, porównywania się.
Bo działacie w jednym dziele, Moim, choć co innego macie do zrobienia.

Wzruszająca jest ta pokora Jana, który to wyłapuje i zapisuje dla nas.
On był umiłowany. On wytrwał do końca pod krzyżem. On dostał za matkę Jego Matkę.
On spoczywał na sercu Jezusa podczas pożegnalnej kolacji i mógł Go zapytać o wszystko.

I on idzie za Piotrem, który idzie za Jezusem.
Piotr ma być Głową, bo tak chce Jezus. Jan ma wszystko opisać, bo tak chce Jezus.
Z woli Jezusa Jan idzie za Piotrem, oddaje mu pierwszeństwo – bo takie zadania dał im Mistrz.

Ta scena to puenta Ewangelii, to jej zakończenie, a w zakończeniu autor zazwyczaj zapisuje to, co chce najmocniej „zostawić” w głowie czytelnika.

Różne są zadania w Kościele. Jedne wydają się zaszczytne, inne zwyczajne, czasem może się wydawać, że jakoś tak… nieodpowiednio przydzielone. Można by inaczej. Bo wydaje się, że ktoś kocha bardziej, jest lepszy, może więcej – a zadania ma jakieś takie do tego niewspółmierne…

I lekarstwem na takie myślenie jest puenta Jana Ewangelisty.
Którą można streścić jednym słowem: posłuszeństwo.

Marta

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s