Konflikty

Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.
(Mk 10, 13-16)

Miałam pisać o przyjmowaniu dzieci (Dzień Matki!) i tej najpiękniejszej dziecięcej umiejętności – niewymuszonej szczerości. Ale będzie o czym innym. O konfliktach. Bo w tym fragmencie Ewangelii są takie dwa intrygujące momenty.

Pierwszy: kiedy uczniowie „szorstko zabraniają”. W oryginale – upominają, karcą. Tego samego słowa Marek używa jeszcze kilka razy: gdy Jezus wyrzuca z ludzi złe duchy i nakazuje im milczeć, gdy każe się uciszyć wichrowi podczas burzy na jeziorze. Karci też Piotra: „zejdź mi z oczu, szatanie” i  w innym miejscu surowo przykazuje uczniom, żeby o Nim nie mówili. Poza Jezusem u Marka tłum karci niewidomego, który woła „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”, Piotr upomina Jezusa, gdy Jezus mówi o swojej nieuniknionej męce, i dziś – uczniowie szorstko zabraniają przynosić dzieci.

Po co ta wyliczanka?
Żeby poczuć wagę tego słowa, bo przywołane sytuacje dobrze oddają jego siłę. To nie jest jakieś tam „ej, no weźcie te dzieci”. To jest sprawa postawiona trochę na ostrzu noża.

Spójrzmy jeszcze na drugi moment. Gdy Jezus się oburza na uczniów i zaraz potem, gestem podkreślając swoje zdanie, bierze dzieci w objęcia.

Kto się jeszcze u Marka oburza i na co?
Poza Jezusem dziś – oburzają się pozostali uczniowie, gdy synowie Zebedeusza próbują sobie załatwić miejsca po lewej i prawej stronie Jezusa. Oburzenie budzi też „marnowanie” bardzo drogiego olejku, którym Jezus zostaje namaszczony w Betanii tuż przed męką.

Karcić i oburzać: dwa słowo, opisujące silne emocje.
I tak sobie myślę, że czasem patrzymy na Ewangelię i na przyjaźń uczniów z Jezusem jak na taką słodką i cukierkową. Bez konfliktów, bez spięć, bez tak zwanych negatywnych emocji, które często wydają się nam zwiastunem końca. I o takich relacjach gdzieś w głębi serca marzymy: spokojnych, bez różnic zdań, bez karcenia i oburzania się na siebie.

No cóż – wygląda na to, że nawet Jezus tak nie miał z uczniami.
I to wcale nie przeszkadzało im żyć ze sobą w przyjaźni i jedności, blisko i dobrze, wiernie i do końca życia.

Marta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s