On wie, co robi

Jezus wraz z uczniami przyszedł znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to czynił?»
Jezus im odpowiedział: «Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi». Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „Z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” Powiemy: „Od ludzi”». Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». Jezus im rzekł: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».
(Mk 11, 27-33)

Wczoraj czytaliśmy o tym, jak Jezus dwa razy przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Pierwszego dnia dokładnie przyjrzał się wszystkiemu, co się tam działo. Drugiego, prosto po akcji z figowcem, powyrzucał z niej tych, którzy uczynili świątynię miejscem handlu i interesów. Gdy kolejnego dnia rano uczniowie dostrzegli, że nieurodzajne drzewko uschło Jezus po spostrzeżeniu Piotra opowiedział im o mocy modlitwy opartej na wierze we wszechmoc Boga.
I zaraz po tych słowach, dzisiaj, Jezus wraz z uczniami przybywa znowu do Jerozolimy i po raz trzeci wchodzi do świątyni.
Co robi tym razem?
No właśnie przychodzi i… i sobie chodzi.
Wczoraj był pierwszy piątek miesiąca.
Może właśnie wczoraj, w sakramencie spowiedzi, Jezus po wcześniejszym rozeznaniu rachunkiem sumienia, co się dzieje, wkroczył do świątyni Twojego i mojego serca, i rozgrzeszeniem powyrzucał z niej wszystko to, co sprawiało, że nie mogło być ono Jego domem – czyli tym, czym powinno być naprawdę. Nie mogło – przez panoszący się w nim grzech.
A dzisiaj, kolejnego dnia, Jezus przychodzi do tego samego serca już jak do siebie i przechadza się w nim wreszcie jak po swoim domu. Tak całkiem zwyczajnie, normalnie i po prostu, w codzienności.
Z tym, że w tym momencie podchodzą do Niego arcykapłani, uczeni w piśmie i starsi i pytają, jakim prawem to wszystko czyni. Ci sami, którzy wczoraj dowiedziawszy się o porządkach Jezusa w świątyni, szukają sposobu, jak by Go zgładzić, bo lękają się Go i Jego wpływu na ludzi.
I  może jest teraz tak, że już wczoraj w sercach wielu z nas pojawiało się niedowierzanie w to, co naprawdę wydarza się w konfesjonale. Być może te same wątpliwości, mimo Jego tak bliskiej i wyraźnej obecności, właśnie dzisiaj wybrzmiewają jeszcze głośniej i prowokacyjnymi pytaniami próbują ze wszystkich sił podważyć w nas prawdę o zwycięstwie Jezusa nad grzechem.
A co On na to?
Jezus po raz kolejny pokazuje, kto tu rządzi, i odpowiadając pytaniem na pytania zamyka prowokatorom usta. Przecież wie, po co przychodzą i że każda taka konfrontacja to kolejny krok w kierunku krzyża – a mimo to ani myśli się im tłumaczyć.

Jest w świątyni – w swoim prawdziwym domu, o który zawalczył i który oczyścił, i nikt nie ma nad Nim władzy.

Bo On wie, co robi – dla nas i w nas.
Jesteśmy bezpieczni, naprawdę.
Ty i ja
Natalia
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s