Odeszli

Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych: „Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
Gdy nadszedł czas, posłał do rolników sługę, by odebrał od nich należną część plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odprawili z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, i tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali. Miał jeszcze jednego – umiłowanego syna. Posłał go do nich jako ostatniego, bo mówił sobie: „Uszanują mojego syna”. Lecz owi rolnicy mówili między sobą: „To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”. I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym. Nie czytaliście tych słów w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach”. I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim opowiedział tę przypowieść. Pozostawili Go więc i odeszli.
(Mk 12, 1-12)

Pozostawili Go i odeszli.
I nie raz przecież tak zrobili. Jezus mówi, a oni odchodzą. Nie chcą Go ani słuchać, ani widzieć. Bo jest dla faryzeuszów i uczonych w Piśmie bardzo niewygodny. Dlatego, że demaskuje prawdę o nich. Ale nie tylko dlatego.
Także dlatego, że Jezus – nawet gdy demaskuje przykrą prawdę o człowieku – robi to z wielką miłością. A takie doświadczenie czasem naprawdę ciężko znieść. Ciężko wtedy patrzeć Mu w oczy. Od razu mi się przypomina Piotr, który spotyka się ze wzrokiem Jezusa zaraz po zdradzie, której dopuścił się względem Niego. Pamiętacie? Gorzko płacze…
Taki jest Jezus: może opowiadać coś przeciw myśleniu ludzkiemu, tak jak tę przypowieść. Ale nigdy nie jest to przeciw samym ludziom. I dlatego wszystko, co robi z nami i dla nas Bóg, nawet gdy jest to dla nas trudne do przyjęcia – może ostatecznie stać się cudem w naszych oczach.
Bylebyśmy tylko wtedy nie zostawili Go i nie odeszli.
Małgorzata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s