Zamiast komentarza

Dziś nie ma komentarza i sama też, tak jak Ty, mierzę się z tym, że go już więcej nie będzie. Czytam wiadomości od Was (w skrócie brzmią: ale jak to? To gdzie mam teraz iść?) – i jestem coraz bardziej przekonana, że w Maluczko chodziło o PRZYJAŹŃ.

O to, by dzień po dniu, fragment po fragmencie, odkrywać (albo przypominać sobie), że jest Ktoś, kto dobrze mnie zna, kto reaguje na moje codzienne sprawy, kto mówi prosto do mojego serca.
Przyjaciel.

I że to pojawienie się Maluczko w sieci było po to, by obudzić tęsknotę za Słowem, które jest blisko i które się dobrze rozumie. Które nas rozumie, Ciebie i mnie.

Co zrobisz, gdy Przyjaciel trochę znika z Twojego życia?
Gdy Jego Słowo robiło się krok po kroczku coraz ważniejsze, dyskretnie, po cichu, gdy pocieszało w trudnościach i dawało radość, gdy po prostu było – a teraz tak jakby… nie ma?

Czy będziesz Go szukać?

(Marta)

2 uwagi do wpisu “Zamiast komentarza

  1. Dziękuję całej Ekipie za przygodę z Maluczko. Trochę się jednak nie zgodzę z powyższą interpretacją naszej relacji. 😉 Ja szukałam komentarzy przede wszystkim po to, by coś więcej zrozumieć. W natłoku codziennych zajęć przerasta mnie zadanie analizowania znaczenia słów hebrajskich i aramejskich, szukania szczegółów codziennego życia w czasach biblijnych czy przedzierania się przez liczne interpretacje autorstwa rozmaitych świętych, dlatego bardzo było mi na rękę istnienie miejsca tworzonego przez kompetentnych ludzi, którzy opowiedzą mi o swoich odkryciach w tekście Ewangelii. Z jednej strony zgadzam się z tym, że jeśli coś jest w danym fragmencie Pisma szczególnie dla mnie, to uderzy mnie nawet bez najmądrzejszego komentarza (i tego właściwie doświadczam, odkąd zabrakło Waszych codziennych wpisów). Ale z drugiej strony wydaje mi się jednak, że moja wiara/duchowość byłaby nieco uboższa, gdyby (arcy)biskup Ryś, komentatorzy z dominikanie.pl oraz członkowie Ekipy Maluczko nie zwrócili mi uwagi na kilka szczegółów, do których sama miałabym utrudniony dostęp z powodów wymienionych wcześniej. Trochę też obawiam się samodzielnego interpretowania Biblii bez imprimatur kogoś, kto się lepiej zna, bo zdaję sobie sprawę z tego, jak łatwo nawet w dobrej wierze przekręcić jakieś przesłanie, dostosowując je do własnego światopoglądu. Poza tym komentarze do niedzielnych czytań były dla mnie osłodą po kolejnym liście pasterskim czy kazaniu na temat „cywilizacji śmierci”. No cóż… nikt mi nie zabrania poszukiwań na własną rękę. Dziś po raz pierwszy od miesięcy narzekań w końcu poszłam za ciosem i zamiast do parafialnego kościoła wybrałam się na „churching”. Czy to zasługa/wina Maluczko? Nie wiem. Ale dzięki jeszcze raz, dobrze było Was czytać (chociaż nie zawsze się z Wami zgadzałam!).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s