Mroczne zaułki

O życiu biednych nie zapomnij, Panie

Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas na wieki,
dlaczego gniewem płoniesz przeciw owcom Twego pastwiska?
Pomnij na Twój lud, który dawno nabyłeś,
na pokolenie, które wziąłeś w posiadanie,
na górę Syjon, gdzie założyłeś swą siedzibę.

Skieruj swe kroki ku niekończącym się ruinom,
nieprzyjaciel wszystko spustoszył w świątyni.
W miejscu świętych zgromadzeń
rozległ się ryk Twoich wrogów,
zatknęli tam swoje proporce.

Widać, że się podnoszą siekiery jak w leśnej gęstwinie.
Wyłamali wszystkie bramy,
zniszczyli je toporem i młotem.
Wydali Twoją świątynię na pastwę ognia,
zbezcześcili do szczętu przybytek Twego imienia.

Wspomnij na Twoje przymierze,
bo mroczne zaułki ziemi pełne są przemocy.
Niechaj uciśniony nie wraca ze wstydem,
niech biedny i ubogi wychwala Twe imię.

(Ps 74, 1b-2. 3-4. 5-7. 20-21)


Ten psalm mówi jedno: zostaliśmy zwyciężeni.
Zło nas pokonało i przytłoczyło. A Pan Bóg jakby milczy.

Gniew, ruina, ryk wroga, zniszczenie, ogień, zbeszczeszczenie.
Mroczne zaułki ziemi pełne przemocy.
Mocny obraz. Łatwo go przełożyć na nasze czasy: ciągle doświadczamy zła i niesprawiedliwości. Jest pandemia, ludzie umierają. Prawo jest krzwdzące, a wrogowie jakby mocniejsi… No i Kościół okazuje się o wiele mniej doskonały, niż nam się wydawało, i wydaje się, że wkrótce zapłonie ogień.
A Pan Bóg sobie z daleka patrzy i nic. Jakby Mu nie zależało.

No więc: zależy Mu.
ZALEŻY.
I to najbardziej.

Ale On też najlepiej wie to, co nam w obliczu mrocznych zaułków pełnych przemocy umyka: że mamy w nich swój udział. Tak, jak Izraelici mieli swój udział w tej katastrofie, o której opowiada dzisiejszy psalm. Że wybrali sobie innych sojuszników, po ludzku mocnych – a z Pana Boga zrezygnowali.

I w tym właśnie jest nasza, osobista przemoc. W rezygnowaniu z Jego pomocy, z szukania siły w przymierzu z Nim – i działaniu na własną rękę. Często – ręka w rękę ze złem.
W tym, że nie kierujemy się miłością, tylko… złością.

I wcale tego nie widzimy, bo to jest takie… drobne. Małe. W obliczu światowych katastrof nasz mały zaułek przemocy wydaje się niegroźny. Że się wyżyjesz na kimś, bo Cię ktoś inny rozzłościł. Że zranisz złym słowem, milczeniem. Że bez powodu nakrzyczysz na dziecko, obrazisz się na męża, okażesz swoją wyższość parafianom, zrobisz na złość żonie, bez miłosierdzia potraktujesz szefa, pracownika, ucznia, człowieka na parkingu.

Przemoc wcale nie musi być fizyczna.
I za każdym razem, gdy jej używamy, zostajemy zwyciężeni przez zło, a ciemne zaułki się rozrastają. Te w naszym sercu – też.

Co z tym robić?
Opowiadać Bogu. Szczerze, po prostu. „Wylewać serce przed Panem”. Poskarżyć się Jemu na cudzą i swoją niedoskonałość. Prosić Go o wierność: Jego przymierzu, Jego miłości, Jego miłosierdziu.

Marta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s