Psalm o odpoczywaniu

Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie,
pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
przywraca mi życie.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(Ps 23, 1b-2a. 2b-3. 5. 6)


Jestem taki zmęczony.
Jestem taka zmęczona.
Tak mówisz.
Już nie wiem, jak odpoczywać, żeby naprawdę odpocząć.

A Ja widzę Twoje zmęczenie.
Ja, Twój Bóg.

Skąd ono się bierze?

Może stąd, że czujesz, że cały czas Ci czegoś brakuje i tak bardzo się starasz, żeby to zdobyć. Usilnie próbujesz, działasz, planujesz, nie pozwalasz sobie na leżenie.

Ja Ci pozwalam.

Może szukasz tej aktywności, tego miejsca, w którym zawsze było dla Ciebie wytchnienie – i nie możesz tam dojść, jakbyś zgubił drogę.

Ja znam drogę.

Może czujesz, że coraz mnie w Tobie życia, mniej energii, mniej ochoty na wszystko. Może teraz chorujesz albo jesteś po chorobie, i masz wrażenie, że Twoje życie już nie jest takie samo, jakby jakaś jego część bezpowrotnie znikła.

Ja jestem Tym, Który przywraca Ci życie.

Może wkładasz całą energię w służbę w swoim domu, choć Twój wróg kpi z Ciebie i Twojej bezużytecznej pracy, której efekty nie trwają długo, ale znikają zaraz po tym, jak ją skończysz. Może ostatkiem sił troszczysz się o to, żeby stół był zastawiony, żeby domownicy byli zaopiekowani, żeby nikomu nie brakło jedzenia, picia, miłości.

Ja to wszystko zrobię dla Ciebie. Nie będzie mi szkoda czasu. To naprawdę ważne, nawet, jeśli efekt potrwa tylko chwilę.

Może dobroć i łaskawość są jak dwa nieposłuszne psy, które plączą smycze i nie chcą iść przy nodze, a gdy trzeba Cię obronić przed Twoją własną złością i zniecierpliwieniem, zrywają się ze smyczy i uciekają w pola.

Dam Ci moje własne.
Pójdą za Tobą i będą Cię bronić.

Bo to Ja jestem Twoim pasterzem.
Ja Cię wiodę po tych ścieżkach, po których trzeba, bo gdy nimi idziesz, przynosisz mi chwałę.
Ja szykuję dla Ciebie miejsce w moim pięknym domu, na końcu drogi, gdzie będziesz się naraz czuć jak w swoim domu i jak u najlepszych przyjaciół.

To Ja widzę, ile wysiłku wkładasz w życie.
A dziś niedziela.
Możesz przestać się martwić, że czegoś Ci braknie.
Dopóki Ja jestem Twoim pasterzem, niczego Ci nie braknie. Choć wypełnienie braków, które czujesz, na pewno nie wydarzy się według Twojego pomysłu, tylko według Mojego.

Dlatego możesz już o tym nie myśleć.
Nie musisz już o tym myśleć.
Odpocznij sobie.
Możesz.

(Marta)





Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s