Dwa sposoby

Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Ps 51, 3-4. 5-6b. 18-19)


Grzech jest obecny w naszym życiu. W mniejszym lub większym stopniu, albo inaczej jako lekki i ciężki, bądź jeszcze inaczej – powszedni i śmiertelny. Ale to nie od nazewnictwa uzależnione jest nasze stawanie do walki z nim. Gdy założysz białą koszulę – bez względu na to, jaką plamę zrobisz, mniejszą czy większą – i tak uważasz, że jest brudna.

Walka z grzechem to przede wszystkim uznanie, że jest się słabym. Że sam sobie z nim nie dam rady, że potrzebuję pomocy. Bożej pomocy. Ale jak to zrobić? Jak poprosić Boga o to, żeby walczył we mnie z moim grzechem?

Po pierwsze: iść do spowiedzi.
Po drugie – przyjmować Pana Jezusa jak najczęściej w Komunii świętej (jak możesz to nawet i codziennie!).
Myślę, że nie ma lepszego sposobu.

ks. Marek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s